
Wyobraź sobie, że próbujesz wejść na ulubioną stronę internetową, a ta w ogóle się nie ładuje. Miliony ludzi klikają w tym samym czasie, ale serwery nie nadążają. To mniej więcej tak, jakby cała Europa nagle chciała zadzwonić na jeden numer telefonu – efekt? Linia jest przeciążona i nikt się nie dodzwoni.
Tak właśnie działa atak DDoS (Distributed Denial of Service), a na początku września 2025 roku wydarzył się jeden z największych w historii Europy. Firma FastNetMon poinformowała, że zidentyfikowała falę złośliwego ruchu, która osiągnęła tempo aż 1,5 miliarda pakietów na sekundę.
Armia urządzeń codziennego użytku
Co w tym najbardziej niepokojące? Do przeprowadzenia ataku nie użyto superkomputerów ani serwerowni ukrytych w podziemiach. Cyberprzestępcy sięgnęli po… domowe routery, kamery internetowe i urządzenia IoT. Tysiące takich sprzętów, rozsianych po całym świecie, zostało przejętych i zamienionych w cyfrowych żołnierzy. Razem wysyłały tak ogromne ilości danych, że nawet profesjonalna infrastruktura miała problem, by to wytrzymać.
Rosnąca fala cyberzagrożeń
To nie pierwszy taki przypadek. Kilka dni wcześniej inna firma bezpieczeństwa, Cloudflare, informowała o odparciu ataku o mocy 11,5 Tbps. Oba wydarzenia pokazują, że cyberprzestępcy podnoszą poprzeczkę coraz wyżej – a każda kolejna fala uderza mocniej i szybciej.
Co mówią specjaliści?
Eksperci nie mają złudzeń: jeśli nie zaczniemy poważniej traktować zabezpieczeń, takie sytuacje będą powtarzać się coraz częściej. Największym problemem są zwykłe urządzenia, które podłączamy do internetu i… zapominamy o ich aktualizacjach. Router, kamera, inteligentna żarówka – wszystko to może stać się częścią cyberarmii, jeśli nie zadbamy o bezpieczeństwo.
Dlaczego to ważne dla zwykłych użytkowników?
Bo w praktyce każdy z nas może nieświadomie brać udział w takim ataku. Wystarczy, że mamy stary router z fabrycznym hasłem albo inteligentny gadżet kupiony „za grosze” bez certyfikatów bezpieczeństwa. Cyberprzestępcy tylko czekają na takie okazje.
Podsumowanie
Rekordowy atak DDoS z września 2025 roku to kolejny dowód, że internet nie jest już spokojnym miejscem dla nikogo. To globalne pole bitwy, w którym zamiast armat i czołgów używa się kabli, pakietów i botnetów. A my – jako użytkownicy – musimy pamiętać, że nawet najmniejszy router czy kamera w naszym domu może stać się elementem tej wojny.

Leave a reply